Strona 1 z 1

[WP] Wstrzšsajšce nagrania z pogotowia ratunkowego

PostNapisane: Wt lip 29, 2008 8:39 00
przez Foka
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... prasa.html

Wstrząsające nagrania z pogotowia ratunkowego

Lekarze nie wiedzieli, jak pomóc rannemu. Chłopiec żyłby, gdyby
wysłano po niego helikopter 12-letni Kamil zginął dwa tygodnie temu,
kiedy na koloniach w Szczawniku w Małopolsce przewróciła się na niego
bramka na boisku piłkarskim. Z naszych ustaleń wynika, że ranny
chłopiec przeżyłby, gdyby lekarze zdecydowali o przewiezieniu go
transportem lotniczym do Krakowa. Ale nie zdecydowali. Próbowali
przewozić chłopca karetką. Dotarliśmy do nagrań z pogotowia
ratunkowego. Są wstrząsające. Jak doszło do tragedii?

Wiadomo, że 15 lipca około 13.20 dziecko rozbujało stalową konstrukcję
stojącą na podmokłym boisku. Bramka runęła wprost na Kamila.

Kolonista doznał m.in. urazu serca. Najpierw około godziny 14.10
trafił do lecznicy w Krynicy. Tam zdecydowano, że trzeba przewieźć go
do odległego o 40 km Nowego Sącza w celu wykonania dokładnej
diagnostyki. Po drodze, około 16.45 w miejscowości Łabowa przenoszono
go jeszcze do innej karetki, potem próbowano reanimować po dotarciu do
Nowego Sącza, ale o godz. 18.00 lekarze stwierdzili zgon. Od wypadku
do śmierci chłopaka minęły ponad cztery godziny, a wystarczyłyby dwie,
by helikopterem pokonać w tę i z powrotem drogę do krakowskiego
szpitala, w którym lekarze mogli uratować życie młodego pacjenta.

Dlaczego więc nikt z Centrum Powiadamiania Ratunkowego oraz ze
szpitala w Krynicy nie wezwał helikoptera? Dyrektor krynickiej
lecznicy Marek Surowiak twierdzi, że wezwanie śmigłowca wymaga
skomplikowanej i długotrwałej procedury, dlatego postanowiono wezwać
erkę, bo to trwa znacznie krócej. Ale jest w błędzie. Wystarczy jeden
telefon. A my jesteśmy gotowi do lotu w 180 sekund. Sami prosimy o
wezwania, ale są rejony kraju, w których nie możemy uporać się ze
zmianą przyzwyczajeń pracowników pogotowia i szpitali - mówi Robert
Gałązkowski z warszawskiej centrali Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Podniebne pogotowie rocznie wykonuje około 6 tys. lotów.

Czekamy na wezwania ze szpitali, z pogotowia, nawet ze straży
pożarnej. Latamy wprost na miejsca zdarzenia. Niestety, najtrudniej
uporać się nam z mentalnością ludzi, którzy wzbraniają się przed
wezwaniem śmigłowca, tłumacząc to skomplikowaną procedurą i kosztami.
Tak już od dawna nie jest - zapewnia dr Zbigniew Żyła z lotniczego
pogotowia.

Od 13.20 do 16.48 - zapis straconych minut, w których ważyło się życie
dziecka

Godz. 13.20. Wezwanie do wypadku z kolonii w Szczawniku.

Kolonia: Dzień dobry, chciałem zgłosić... chłopak spadł z bramki...
skoczył, bramka się na niego przewróciła. (...) CPR: Jaki jest stan
teraz pacjenta?
Kolonia: Krytyczny. (...) Proszę natychmiast karetkę! (...)

Godz. 13.21.Przekazanie wezwania z Centrum Powiadamiania Ratowniczego
do zespołu reanimacyjnego w Krynicy CPR: Mamy wezwanie. Na boisku
sportowym chłopak zeskoczył z bramki... Określają, że w krytycznym
stanie...

Godz. 15.53. Wezwanie karetki przez lekarza ze szpitala w Krynicy.
Szpital Krynica: Mam prośbę, tak, w trybie pilnym erkę, bo trzeba
dzieciaka przewieźć do Sącza. (...) Ma uraz brzucha z podejrzeniem
krwiaka i uraz klatki piersiowej z podejrzeniem krwiaka w worku
osierdziowym.
Dyspozytorka: Ja mam taką sytuację, że ja mam tylko jedną karetkę z
lekarzem. Jedną. Nie będę co miała w teren wysłać.
Szpital: Ale to jest pilny transport. Ja tu nie jestem w stanie nic
wymyśleć innego. To jest kwestia czterdziestu minut jak oni będą tam i
z powrotem.
Dyspozytorka: Ale jak się coś mi w terenie wydarzy, jakiś wypadek, to
co ja wyślę?
Szpital: No, ale to jest wypadek właśnie...
Dyspozytorka: Lekarz jest mi potrzebny do karetki...
Szpital: To jest właśnie wypadek i to jest stan naglący, zagrażający
życiu! (...) To jest zagrożenie życia.
Dyspozytorka: No dobrze, ale jest w oddziale....
Szpital: My w oddziale nie jesteśmy w stanie nic zrobić więcej.
Dyspozytorka: No dobrze. Ja wszystko rozumiem. Ale ja nie będę miała w
ogóle nic do roboty jeżeli nie będę miała karetki z lekarzem jeśli
będę miała jakiś masowy wypadek. Co ja wtedy wyślę?
Szpital: Ojej! No ileż miała pani masowych wypadków w tym roku? Ja
rozumiem wszystko, tylko to jest akurat stan nagły...
Dyspozytorka: Ja dzwonię do dyrekcji w takim razie. Ja nie mogę takiej
decyzji podjąć....

Godz. 15.59. Rozmowa dyspozytora CPR z lekarzem szpitala w Krynicy
dotycząca transportu.

Dyspozytorka: Taką mam sytuację, że erka krynicka jest w tej chwili w
Muszynie u pacjenta. Będą wracać i mają na uwadze ten wasz transport.
Dyrekcja pozwoliła mi wysłać erkę, ale tylko na spotkanie. Więc ja
wyślę karetkę z Nowego Sącza. Gdzieś się tam spotkają w Łabowej.
Szpital Krynica: Doktor rozmawia teraz z waszą szefową. Bo jest
chłopak po urazie no i...
Dyspozytorka: Wiem (...). Tam jakaś brama na niego spadła... uraz
brzucha...
Szpital Krynica: Krwiak w osierdziu ma, no i musimy go do Sącza... na
większą diagnostykę... Czyli na spotkanie?
Dyspozytorka: Tak, na spotkanie. Tylko to nie będzie już, ponieważ
erkę mam teraz w Muszynie. To troszeczkę musi potrwać. Jak załatwią
ten wyjazd z Muszynie to zaraz wrócą i wtedy przyjadą do was. (...)
Godz. 16.16. Informacja dla zespołu reanimacyjnego z Nowego Sącza.

Dyspozytorka: Pojedziecie za chwilę na spotkanie w stronę Łabowej.
Przejmiecie z erki krynickiej dziecko. Przygniecione przez bramę. Jest
po urazie brzucha i prawdopodobnie jest tam również podejrzenie o
krwiaka w osierdziu.
Ratownik: To erka nie jest w stanie go dowieźć do Sącza?
Dyspozytorka: No, tak dyrekcja zarządziła, żeby zrobić taki łamany
transport. Jak wyjedziecie równo to akurat się spotkacie w środku.

Godz. 16.25. Wyjazd zespołu reanimacyjnego ze szpitala w Krynicy
Zdroju z dzieckiem.

Erka: Jedziemy z tym dzieckiem. Wyślecie nam kogoś? Bo to jest
faktycznie stan krytyczny. Jest krwawienie z jamy brzusznej...
Pogotowie: Tak, jedzie erka sądecka, w środku trasy się spotkacie...

Godz. 16.48. Informacja dla oddziału ratunkowego Szpitala w Nowym
Sączu.

Pogotowie: Ta karetka która wiezie dzieciaka z Krynicy. Prosili, żeby
salę reanimacyjną przygotować. Jest w bardzo ciężkim stanie.

Rozmowa z prof. Januszem Skalskim, szefem Kliniki Kardiochirurgii
Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie:

Jakie szanse miał Kamil?

- Po wypadku chłopiec nie był w złym stanie i wstępna diagnoza,
postawiona przez lekarza w Krynicy, była prawidłowa. Teoretycznie
szanse więc były spore i gdybym ja był tam na miejscu, to pewnie
wkłułbym się w osierdzie i usunął nadmiar krwi, która gromadziła się
blokując pracę serca. Ale mam świadomość, że lekarz, który nigdy
takiego zabiegu nie robił, miał prawo do obaw. Sam widziałem przed
laty, jak pewien profesor - kardiochirurg popełnił błąd i wkłuł się w
komorę serca. Nawet błędu nie zauważył, a my dziś w dodatku mamy prawo
jak czapa śniegowa na drzewach w grudniowym lesie. Każdemu lekarzowi
może spaść na głowę! Ale formalności było też za dużo. Choćby z
karetkami! Gdy ratujemy komuś życie, żadne zastrzeżenia i uprawnienia
nie mogą lekarza wiązać, natomiast rzeczywiście, te przepychanki z
karetkami są kuriozalne! Na miejscu niedoświadczonego, to słowo
podkreślam, lekarza robiłbym wszystko, żeby pacjenta oddać w ręce
specjalisty. Karetka na sygnale jeździ szybko. Dziś przyjechał do mnie
do kliniki noworodek z Opola. Był u nas w godzinę i 20 minut! Inne
wyjście to transport lotniczy. Dzięki łączom centrów ratowniczych ze
stacją pogotowia lotniczego w Balicach można było to załatwić
natychmiast i przywieźć chłopca do nas, do Prokocimia.
(kab)

Foka
--
O: No bo normalnie to kazdy czyta z gory na dol...
P: Dlaczego?
O: Pisanie nad cytatem!
P: Co nalezy do najbardziej wkurzajacych obyczajow niektorych newsowiczow?

Re: [WP] Wstrzšsajšce nagrania z pogotowia ratunko wego

PostNapisane: Cz lip 31, 2008 16:04 00
przez regen
Użytkownik "Foka" < > napisał w wiadomości
- Po wypadku chłopiec nie był w złym stanie i wstępna diagnoza,
postawiona przez lekarza w Krynicy, była prawidłowa. Teoretycznie
szanse więc były spore i gdybym ja był tam na miejscu, to pewnie
wkłułbym się w osierdzie i usunął nadmiar krwi, która gromadziła się
blokując pracę serca. Ale mam świadomość, że lekarz, który nigdy
takiego zabiegu nie robił, miał prawo do obaw. Sam widziałem przed
laty, jak pewien profesor - kardiochirurg popełnił błąd i wkłuł się w
komorę serca. Nawet błędu nie zauważył, a my dziś w dodatku mamy prawo
jak czapa śniegowa na drzewach w grudniowym lesie. Każdemu lekarzowi
może spaść na głowę! Ale formalności było też za dużo. Choćby z
karetkami! Gdy ratujemy komuś życie, żadne zastrzeżenia i uprawnienia
nie mogą lekarza wiązać, natomiast rzeczywiście, te przepychanki z
karetkami są kuriozalne! Na miejscu niedoświadczonego, to słowo
podkreślam, lekarza robiłbym wszystko, żeby pacjenta oddać w ręce
specjalisty. Karetka na sygnale jeździ szybko. Dziś przyjechał do mnie
do kliniki noworodek z Opola. Był u nas w godzinę i 20 minut! Inne
wyjście to transport lotniczy. Dzięki łączom centrów ratowniczych ze
stacją pogotowia lotniczego w Balicach można było to załatwić
natychmiast i przywieźć chłopca do nas, do Prokocimia.
(kab)

Że też nie znalazł się nikt "z jajami", kto by w krytycznej chwili nakłuł
worek osierdziowy...
Co miał do stracenia? A może to nie była jedyna przyczyna?

Pozdrawiam
regen

Re: [WP] Wstrzšsajšce nagrania z pogoto wia ratunkowego

PostNapisane: N sie 10, 2008 19:13 00
przez Mamak z Galicji
Foka pisze:


ZRM nie służą do wykonywania transportów między szpitalnych. Szpital w
Krynicy powinien sam zabezpieczyć zespół S do takich działań. IMO wina
leży po stronie dyrekcji szpitala. (m. in. brednie o trudnościach z
wezwaniem HEMS. Możliwe jednak, że PR Nowy Sącz podpisało umowę na
transporty specjalistyczne ze szpitalem w Krynicy. Wtedy to winę ponosi
PR - powinna dyżurować dodatkowa, komercyjna karetka. Jak napisałem na
początku - karetka systemu nie może wykonywać takich transportów.


Mamak z Galicji