Czy muszę podać nazwisko, wzywając karetkę?

osoby, których zadaniem jest czuwanie nad bezpieczeństwem ludzkiego życia i zdrowia oraz udzielanie pomocy w sytuacjach zagrażających życiu i zdrowiu

Czy muszę podać nazwisko, wzywając karetkę?

Postprzez yuras » So lis 25, 2006 7:46 00

http://miasta.gazeta.pl:80/szczecin/1,3 ... 1-25-02-05
Płockie gazety opisują dramatyczną sytuację - przechodzień wzywał karetkę do
leżącego mężczyzny. Gdy odmówił podania swojego nazwiska, dyspozytorka
pogotowia powiedziała "żegnam" i odłożyła słuchawkę. Czy musimy się
przedstawiać, wzywając pogotowie?
Monika Adamowska: - Czy dyspozytor może się tak zachować?

Janusz Daraszkiewicz, kierownik biura wezwań Wojewódzkiej Stacji Pogotowia
Ratunkowego w Szczecinie: Nie chcę wypowiadać się o tamtej sytuacji, bo jej
nie znam. Ale u nas nie mógłby tak zrobić. Wszyscy nasi dyspozytorzy muszą
mieć co najmniej średnie wykształcenie medyczne i kurs dyspozytorski. Uczą
się m.in. procedury przyjmowania wezwań, zbierania informacji. Wiedzą, na co
zwracać uwagę.

Muszę podawać swoje nazwisko, gdy wzywam pogotowie?

- Nie musi pani. Ale dyspozytor musi panią o to zapytać. Taka jest
procedura. Przedstawia się: "Pogotowie ratunkowe w..." i podaje miejscowość.
Żeby telefonujący dobrze wiedział, gdzie się dodzwonił. Następnie prosi, by
podać lokalizację, adres, punkt charakterystyczny, czyli miejsce, do którego
pogotowie ma dojechać. Pyta o numer telefonu zgłaszającego, choć i tak on
się nam wyświetla. Pyta o nazwisko. Wszystko po to, by w razie gdyby karetka
miała problem z odnalezieniem chorego, można było zadzwonić i dopytać
dokładnie. Bywa, że zdenerwowani sytuacją ludzie mylą adresy. Ale nawet
wtedy, gdy wzywający nie poda nazwiska, wysyłamy karetkę, bo musimy ratować
życie chorego.

Wydaje się czasem, że ten dyspozytor pyta o sprawy niepotrzebne.

- Musi wiedzieć dużo, by skierować odpowiednią pomoc. Czasem gdy zorientuje
się, że wzywający musi zacząć reanimację jeszcze przed naszym przyjazdem,
podpowiada, jak ratować chorego. Najlepiej krótko, konkretnie odpowiadać na
jego pytania, bo - choć możemy mieć inne wrażenie - one mają sens.

Umiemy poprawnie wzywać karetkę?

- Niestety nie jest dobrze. Mam nadzieję, że poprawi to ustawa o
ratownictwie medycznym, która już w szkole wymusza szkolenia z pierwszej
pomocy. Polacy będą lepiej umieli się znaleźć w takiej sytuacji. Dzisiaj
wielu nawet nie uświadamia sobie, że ma obowiązek udzielić pomocy.

Czy zdarzają się sytuacje zaskakujące nawet was?

- Tak. Ludzie nie potrafią zachować spokoju i np. sprawdzić, czy chory jest
przytomny. Wystarczy podejść i lekko poruszyć leżącą osobę. Zapytać "Halo,
słyszy mnie pan?". Jeśli ktoś nie oddycha, trzeba go reanimować, bo rzadko
karetka zdąży w cztery minuty, a po tym czasie może dojść do uszkodzenia
mózgu. A wciąż zdarzają się sytuacje, w które ciężko uwierzyć. Np. wezwano
nas do kościoła, bo zasłabła kobieta. Ekipa szybko tam dotarła i biegiem do
kobiety, a okazało się, że ta pani leżała krzyżem przed ołtarzem, bo
narzuciła sobie taką pokutę. Gdyby wzywający podszedł i zapytał, czy ona
słyszy, nie byłoby całego nieporozumienia. Inna sytuacja. Wzywa nas pan,
podaje adres, klnie, krzyczy, że mamy szybko przyjeżdżać, bo sąsiadce leci z
dołu i rzuca słuchawkę. Ekipa natychmiast ruszyła, bo krwawienie z dróg
rodnych jest niebezpieczne. Na miejscu okazało się, że wzywający w panice
pomylił pogotowia, bo równie spanikowana sąsiadka z dołu krzyczała do niego,
żeby wezwał techników, bo jej rury popękały.

Jak widać z tych przypadków, warto dopytywać o szczegóły. Dyspozytor wie,
jak ma zebrać informacje. Zaręczam, że jemu też zależy, by jak najszybciej
skończyć tę rozmowę i wysłać karetkę.
Załózmy ze to prawda
juras
yuras
 

Powrót do Ratownicy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 0 gości

cron