Nie ma kto zadbać o bezpieczeństwo
Brakuje ratowników wodnych w goleniowskiej gminie. Po raz pierwszy od lat
nie będzie wodnych patroli policyjnych na Jeziorze Dąbie.
Plaża w Lubczynie w słoneczne dni wypełniona jest po brzegi, a ratowników
brakuje. (Agnieszka Tarczykowska)
W ciepłe dni na plaży w Lubczynie jeszcze przed sezonem gromadziły się tłumy
wypoczywających. Tymczasem Goleniowski Młodzieżowy Dom Sportu od dłuższego
czasu poszukuje ratowników, którzy zapewniliby bezpieczeństwo
wypoczywającym.
- Ludzie wybierają lubczyńską plażę nie tylko dlatego, że można tu
wypożyczyć sprzęt pływający, ale przede wszystkim dlatego, że plaża jest
strzeżona. Nie wiadomo jednak czy strzeżona będzie przez całe wakacje.
Wiadomo natomiast, że na wodzie zabraknie w tym sezonie policji i woprowców.
Młodzi wyjeżdżają
- Udało nam się znaleźć obsadę, ale tylko na lipiec - mówi Andrzej Łukasiak,
dyrektor GMDS. - Nie wiadomo, co będzie w drugim miesiącu wakacji. Powód
jest prosty. Młodzi ludzie wyjeżdżają za granicę, zwłaszcza w wakacje.
Dlatego w tym czasie szczególnie brakuje ludzi do pracy. Nadal szukamy
ratowników i naprawdę ciężko jest ich znaleźć.
Wynagrodzenie też nie przyciąga, choć stawki nie są najgorsze. Kierownik
ratowników zatrudniony w GMDS ma na rękę około 1500 zł. Ratownik wodny - ok.
1400 zł, a młodszy ratownik 1100 zł.
Nie chcą społecznie
Jeszcze kilka lat temu prężnie działało w Goleniowie Wodne Ochotnicze
Pogotowie Ratunkowe. Jednak te czasy minęły. Główny powód, jak zapewniają
ochotnicy, to brak młodych ratowników, którzy chcieliby pracować społecznie.
- Kiedy trzydzieści lat temu zakładałem goleniowskie WOPR, chętnych było
wielu - mówi Ludwik Rutkowski. - Teraz można nas policzyć na palcach jednej
ręki. Pozostali tylko starsi zapaleńcy. Młodych w ogóle to nie interesuje.
Skoro nie chcą pracować za pieniądze, to tym bardziej nie będą pracować za
darmo.
Podzielony WOPR
Być może problem tkwi też w samym WOPR. Jest skonfliktowany. Niedawno
okazało się, że jego szef został wybrany nieprawnie. Nie ma jak go o to
spytać, bo przebywa za granicą.
Tymczasem w sezonie letnim woprowcy są szczególnie potrzebni tu na miejscu.
Plaża w Lubczynie w słoneczne dni wypełniona jest po brzegi, a ratowników
brakuje. Dodatkowe konflikty wewnątrz organizacji nie sprzyjają jej
działalności. Na zebraniach WOPR pojawia się dwóch, trzech członków. Brakuje
dobrego sprzętu. To wszystko sprawia, że w tym sezonie na wodach wokół
Goleniowa może zabraknąć także woprowców.
- Nie wiem, co dalej - przyznaje Antoni Żabiłowicz z WOPR w Goleniowie. -
Pozostała nas tylko garstka. W miarę możliwości patrolujemy akweny wodne.
Jest nas jednak za mało.
O złej kondycji goleniowskiego WOPR wie prezes wojewódzki, ale jak przyznaje
niewiele może zrobić.
- Kiedyś to była wzorcowa organizacja - zapewnia Witold Szadokierski, prezes
Zachodniopomorskiego WOPR w Szczecinie. - Byłem dumny z Goleniowa. Ale
wkrótce powinny się odbyć nowe wybory prezesa. Obecny rzeczywiście objął tę
funkcję niezgodnie z prawem. Szkoda tylko, że przez te konflikty i problemy
goleniowscy woprowcy zaprzepaścili prawie 6 tys. zł z dotacji starostwa.
Bez patroli
Przez wiele lat wypoczywający nad Jeziorem Dąbie oraz mieszkańcy Lubczyny i
okolicznych wiosek czuli się bezpieczniej, bo po wodach jeziora pływały
wodne patrole policyjne. Funkcjonariusze mieli oko nie tylko na wodę, ale
także na tereny przybrzeżne. Niestety w tym sezonie takich patroli nie
będzie.
- Nie ma policjantów, ani posterunku - tłumaczy Andrzej Łukasiak. -
Zlikwidowano też sprzęt. Bardzo nad tym ubolewam. Rozmawiałem z komendantem
policji i być może uda się chociaż od czasu do czasu znaleźć policjanta,
który na naszym sprzęcie i z naszym sternikiem będzie patrolował jezioro.
http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/articl ... N/70628010