Pięć tysięcy osób rocznie, przez ostatnie osiemnaście lat prawie sto
tysięcy - tyle osób zginęło na polskich drogach. W 2005 było 141 ofiar
śmiertelnych na każdy milion mieszkańców. Pięć tysięcy ginie także każdego
roku na drogach w Niemczech. Tyle, że Niemców jest dwa razy więcej.
Politycy! Autostrad nikt za was nie wybuduje. Oczywiście brak autostrad i
dróg ekspresowych to nie jedyna przyczyna wypadków. Ale także Francuzi piją
alkohol i siadają za kierownicą. A ginie ich statystycznie znacznie mniej. W
2005 roku były to 93 ofiary na każdy milion mieszkańców. Brawury nie można
odmówić włoskim kierowcom, a na cmentarz trafiają również dużo rzadziej niż
Polacy (97 zabitych na drogach na każdy milion mieszkańców). Te statystyki
nie kłamią. Oni po prostu mają po czym jeździć.
Gdybyśmy mieli zejść w Polsce do do poziomu ofiar śmiertelnych w Niemczech,
to znaczy, że każdego roku dwa i pół tysiąca ludzi żyłoby dalej. Dwadzieścia
lat już bezpowrotnie straciliśmy. Jeśli dalej tak pójdzie, to w ciągu
kolejnych dwóch dekad niepotrzebnie na drogach zginie liczba mieszkańców
średniej wielkości miasta. Dziesiątki tysięcy wypadków, ogromna liczba
rannych. Po każdym weekendzie do setki domów zagląda żałoba. Siadam za
kierownicą i marzę: a gdyby tak choć malutką część energii rządu zamiast na
tropienie agentów skierować na szukanie gruntów pod autostrady? Póki co
lepiej obudzić się ze snu i mocniej złapać za kierownicę, jeśli chce się
wrócić bezpiecznie do domu. Ile jest specjalnych komisji, których celem jest
budowa dróg ekspresowych? Ile jest międzyresortowych zespołów do wybudowania
autostrad?
Po polskich drogach jeździ kilkanaście milionów kierowców. To ogromna rzesza
wyborców. Dlatego warto budować drogi. Nowa autostrada może okazać się drogą
do sukcesu każdej partii politycznej.
Marek Dziewięcki, Wirtualna Polska
http://wiadomosci.wp.pl/kat,27417,wid,8 ... &_ticrsn=5