Użytkownik "jur@s" <n.yuras@yahoo.pl> napisał
Teraz zaś przyszedł czas, by uświadomić obywatelom, że numer
112 jest jedynym numerem alarmowym, który muszą zapamiętać. Wzywam zatem
(ciach)
Na marginesie tego. Bardzo mieszane mam uczucia jeśli chodzi o budowe
centrów obejmujących zbyt wielkie obszary, z których przychodzą zgłoszenia.
Dobrze, że zgłaszając zdarzenie, można zrobić to w jednym miejscu, skąd ktoś
zadba o wysłanie różnych służb, ale...
Tylko nie wiem dlaczego są koncepcje, aby takie centrum obejmowało obszary
wielkości województwa itp.? Przecież to nieporozumienie. Operator, który
odbiera zgłoszenie o miejscu o którym nie ma zielonego pojęcia, nigdy nie
był w okolicy, nie zna warunków lokalnych jest jak niedowidzący przy
czytaniu mapy. Każdy kto miał kontakt z telefonicznymi rozmowami z ludźmi
podającymi adresy itp., wie jak często mgliście opowiadają. I nawet nie
pomoże tu automatyczna lokalizacja rozmówcy, z resztą mająca jakąś tam
granicę błędu. Przecież w treści zgłoszenia często pojawiają się inne
miejsca niż gdzie aktualnie znajduje się dzwoniący albo potrzebna jest
bardziej szczegółowa lokalizacja.
Przy obecenym stanie techniki nie ma problemu, aby zrobić sieć operatorów.
Każdy przyjmuje zgłoszenia z mniejszego obszaru (u siebie), a jak jest
potrzeba np. kogoś ze znajmością języka albo najbliższy operator jest zajęty
to przełącza się do innego. Ale skupianie ich w jednym miejscu, potencjalnie
oddalonym od miejsca zdarzeń pozbawia operatorów jednej właściwości
(doświadczenia życiowego, związanego z miejscem i okolicą). To nie infolnia
handlowa, taka jest różnica, akurat miejsce ma ogromne znaczenie.