Użytkownik "Piotr" <piotr@alpha.net.pl> napisał w wiadomości
news:ekdjvt$fi3$1@news.task.gda.pl...
Witam.
Mam do Was takie pytanie: na kursie dotyczącym pierwszej pomocy spotkałem
się z informacją, że wg. obecnie obowiązującego prawa odpowiedzialność
ponosi nie ten, kto udziela pomocy (nawet, jeśli udziela jej niefachowo i
w efekcie dodatkowo zaszkodzi poszkodowanemu), a jedynie ten, kto jej nie
udziela w ogóle (art. 162 KK).
Art. 162.
§ 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim
niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie
udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na
niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Nie popełnia przestępstwa, kto nie udziela pomocy, do której jest
konieczne poddanie się zabiegowi lekarskiemu albo w warunkach, w których
możliwa jest niezwłoczna pomoc ze strony instytucji lub osoby do tego
powołanej.
Po pierwsze: jak należy interpretować 'poddanie się zabiegowi
lekarskiemu'?
Po drugie, jakoś z samego paragrafu nie wynika brak odpowiedzialności za
spowodowanie uszczerbku na zdrowiu w wyniku podjętych działań. Czy wg. Was
znajduje tu zastosowanie art. 160KK, paragraf 4?
po pierwsze: prawo nalezy dokladnie czytac, i tylko czytac! interpretacje
nalezy zostawic fachowcom, czyli prawnikom

po drugie: nie popelnia przestepstwa, kto nie odstepuje np. swojej nerki
albo nie narzuca sie personelowi karetki.
po trzecie: tresc przytoczonego artykulu wyraznie okresla co nalezy zrobic,
kiedy mozna odstapic i czym grozi brak podporzadkowania sie prawu. i nic
wiecej.
Art. 160.
§ 1. Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia
albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności
do lat 3.
brak udzielenia pomocy jest narazeniem czlowieka na...
§ 2. Jeżeli na sprawcy ciąży obowiązek opieki nad osobą narażoną na
niebezpieczeństwo, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat
5.
ten paragraf nie ma tu zwykle zastosowania
§ 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 lub 2 działa nieumyślnie,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do
roku.
ten paragraf zyczliwy sedzia moglby wykorzystac na okolicznosc lagodzaca za
brak udzielenia pomocy

....jednak mniej zyczliwy prokurator z cala pewnoscia by go oprotestowal

§ 4. Nie podlega karze za przestępstwo określone w § 1-3 sprawca, który
dobrowolnie uchylił grożące niebezpieczeństwo.
tu ratownik musialby jednak sie zabrac za ratowanie. czyz nie?
§ 5. Ściganie przestępstwa określonego w § 3 następuje na wniosek
pokrzywdzonego.
a tu na pewno by mozna bylo wykorzystac okolicznosc lagodzaca: nie dosc, ze
wyzyl - to jeszcze pyskuje

ps. chodzi mi tylko i wyłącznie o kwestie odpowiedzialności prawnej, nie
kwestie etyczno-moralne.
oki, no to teraz powaznie

podstawowy nakaz prawny to art. 162 par.1 kodeksu karnego, ktory z jednej
strony nakazuje, a z drugiej strony moze nas bronic przed udzieleniem
pomocy. jednak tej drugiej sytuacji nie bede rozwijac, zeby uniknac
nadinterpretacji domoroslych prawnikow.
dalej idac - czytamy art. 757 kodeksu cywilnego. tam mowa jest niejako przy
okazji o odpowiedzialnosci ratujacego tylko za wine umyslna lub razace
niedbalstwo.
a na deser zostaje jeszcze tzw. zasada dobrego samarytanina autorstwa
wybitnego niemieckiego prawnika paula bockelmanna:
" Zastosowanie jakiegoś środka dającego bodaj nadzieję, tam gdzie grozi
śmierć jest zawsze słuszniejsze niż nie uczynienie niczego. Osąd wydający
się ex ante (przedtem) słuszny pozostaje niepodważalny nawet, jeśli okaże
się ex post (potem), że wybór środka przyniósł w efekcie zamiast zażegnania-
przyspieszenie zgonu. Prawo nie wymaga, aby rezygnować z ostatniej szansy
nawet wówczas, gdy zamierzona czynność może zawieść. Przeciwnie, oczekuje,
że zostanie ona wykonana".
zasada ta nie jest zawarta w zadnym kodeksie. jest jednak respektowana przez
wszystkie cywilizowane sady, nawet w naszym odwrotnym kraju.
--
pozdro
Andrzej Podgóreczny (ape)
Ne noceas, dum vis prodesse, memento! (Ovidius)