Użytkownik ""Dariusz K. Ładziak"" <ladzk@waw.pdi.net> napisał w wiadomości
news:gs2vaf$hmt$1@nemesis.news.neostrada.pl...
A jeszcze inna że skokochron jest dobry jak mamy odcięcie pionowe z
zachowaną komunikacją poziomą na odciętych kondygnacjach - wówczas
stawia się w dogodnym miejscu skokochron i ludzie z odciętej kondygnacji
do właściwego okna pójdą i skoczą.
a tutaj podobno nawet zaczelo sie palic na korytarzu, wiec komunikacja
pozioma byla zaburzona... tak czy owak, skutecznie ewakuowano bez poduszek -
kilka osob zeszlo po drabinach ustawionych przez strazakow...
Przy okazji skomentuje brednie powtarzana przez media "strazacy nie umieli
ustawic drabin, swiadkowie zrobili to za nich" - ustawienie dwu-, czy
trzyprzeslowej drabiny nasadkowej, ratowniczej dla laika jest sprawa dosc
trudna - strazacy cwicza to regularnie... Nie dziwie sie zrozpaczonym
ludziom szukajacym kozla ofiarnego... przypomina mi sie, jak w Slubicach
palilo sie targowisko, ktos zapytal KDR "dlaczego pan nie gasi" - a dowodca
zgodnie z prawda odpowiedzial, ze nie ma wody w samochodzie... i poszla
plotka, ze "strazacy bez wody przyjechali" :/
W tym przypadku kondygnacje były
raptem trzy łącznie z parterem, obie górne objęte pożarem i już bez
możliwości komunikacji poziomej - czyli trzeba by poduchami ten budynek
poobkładać dookoła albo z poduchą dookoła ganiać - trochę chyba trudne
do realizacji.
nie tyle trudne, co wrecz niemozliwe - jezeli skokochron sprawiany jest pod
cisnieniem z butli ze sprezonym powietrzem, to teoretycznie byloby to
mozliwe, majac pieciu strazakow do przenoszenia wynalazku za uszy z
miejsca na miejsce... przy wiekszym skokochronie nadmuchiwanym powietrzem z
wentylatorow - niemozliwe. Prosciej podstawic drabine/y pod zagrozone okna.
Dodatkowo nie wiem jak się zachowa taka poducha obrzucana
spadającymi z góry płonącymi elementami konstrukcji drewnianej - jest
wystarczająco odporna?
Nie jest. A spasc na zlozona poduche niewiele sie rozni od upadku na ziemie.
Pierwsze i zasadnicze pytanie brzmi - czemu budynek drewniany
Niezupelnie drewniany... oprocz murowanego parteru - plyta obornicka, czyli
plyty blaszane wypelnione pianka...
o takim
zagęszczeniu i takim składzie socjalnym nie miał automatycznej
instalacji alarmowej (tryskacze mogę ewentualnie odpuścić).
Tak jak odpowiedzial Michal - ponadto budynek ponoc byl przeznaczony do
rozbiorki, wiec nie wiem, czy spelnial jakiekolwiek wymogi. Prawda jest, ze
jako budynek zamieszkania zbiorowego podlegalby bardziej rygorystycznym
wymogom niz budynek mieszkalny.
Drugie
pytanie - czemu straż zawiadomiono jak już prawie wszystko objęte było
ogniem?
Nie chce nikogo obrazic... ale w ten sposob ujawnia sie glupota,
znieczulica, patologia spoleczna i kilka innych cech... mam nadzieje, ze nie
ogolnonarodowych :/
Ponadto, analizujac rozwoj pozaru, mam wrazenie, ze ofiary poniosly smierc
przed przyjazdem pierwszego zastepu PSP... kto nie spal/obudzil sie - ten
przezyl, nawet skaczac z wyzszej kondygnacji... a kto przez conajmniej pol
godziny* eksponowany byl na toksyczne gazy pozarowe, najprawdopodobniej
stracil przytomnosc lub zmarl we snie :/
* - pol godziny - pozar _zauwazono_ pomiedzy 0:15 a 0:20. PSP alarmowano o
0:40. Pozar, zanim sie rozwinal i zostal dostrzezony, musial przez jakis
czas rozwijac sie w zarodku. Nie chce nikogo obrazac, ale prawda jest ze
przy okreslonym skladzie spolecznym zadymienia na korytarzu sa nagminne i sa
czesto ignorowane, co doprowadzilo do zguby...
Dwa tygodnie temu w swoim rejonie pojechalem do pozaru w baraku
zamieszkalego przez lokalny margines... rozmowa ze zglaszajacymi byla taka:
- dobry wieczor, co sie stalo?
- bo tu sie dymi spod drzwi
- od kiedy ?
- no, jakas godzinke... no, dwie godziny temu cos poczulam... ale teraz
jakos sie dopiero mocniej zakurzylo
itd :/
Tym razem palily sie jakies smieci, ale nigdy nie wiadomo, co bedzie
nastepne...
p, zul