odpowiedz sobie na pytanie po co i dlaczego zmienia sie wytyczne?
Wytyczne zmienia się na podstawie pewnych danych teoretycznych, badań, etc.
Bo wytyczne to tylko teoria. Są one potrzebne, ale nie są najważniejsze...
Np. resuscytacja prowadzona w/g wytycznych daje teoretycznie najlepsze
natlenienie krwi, etc. Co nie oznacza, że gdybyś prowadził ją inaczej - np.
3 wdechy i 10 uciśnięć, to ci pacjent nie przeżyje. Jak ma przeżyć, to
pewnie i tak przeżyje, tylko po prostu w tym drugim przypadku ma
teoretycznie mniejsze szanse...
Nie zrozum mnie źle - ja nie zachęcam, żeby się nie uczyć, etc. Tylko chodzi
mi o to, że jest taki odłam w ratownictwie - nazwijmy to "ratownictwo
teoretyczne". Ludzie, którzy będą perfekcyjnie dmuchać fantoma, nigdy nie
powiedzą "wstrząs mózgu", tylko ładnie "wstrząśnienie", znają wszystkie
skutki uboczne założenia opaski uciskowej i są na bieżąco z najnowszymi
wytycznymi, a na widok rozwalonego samochodu ścina ich panika, bo w środku
nie jest fantom z ustami przetartymi gazikiem ze spirytusem, tylko cholera
wie ile osób i cholera wie w jakim stanie...
I nie jest to dziwne - bo nieprofesjonalny ratownik nie ma możliwości
ćwiczenia na codzień takich trudnych sytuacji. A tylko codzienny kontakt z
takimi przypadkami daje możliwośc podchodzenia do tego na chłodno i w pełni
profesjonalnego działania. Masowanie fantoma na podłodze w harcówce - nie,
chociaż by się miało 100% skuteczności na komputerku...
Jeśli jesteś ratownikiem na pogotowiu to też musiałeś się tego
nauczyć i przyzwyczaić do takiej roboty, bo nie wierze ze przyszedles na
pogotowie poraz pierwszy wsiadłeś do karetki i wysłali Cie do wypadku gdzie
było kilku poszkodowanych w krytycznym stanie.
Jak już jeździsz w karetce, to nikt ci wezwań nie wybiera. Jak sobie to
wyobrażasz - dyspozytorka ma kartkę - zespół RW4 - młody ratownik - wysyłać
tylko do lekkich przypadków!!??
Pozdrawiam!
Marcin